Relaksik
10:00
Jestemy po sniadaniu. Dosa zwinieta tym razem jak nasz nalesnik, tylko z nadzieniem w postacie swiezo wyskrobanych wiorkow kokosowych. Strasznie zapychajace, po 3 sztukach peka mi zoladek. Bedzie sie dobrze nicnierobilo, conajwyzej sobie pogramy z Julia na flecie, bo okazuje sie, ze podobnie jak ja wziela ze soba swoj instrument. Wolalaby wiolonczele, na ktorej grala 10 lat, ale to chyba troche za duze pudlo do targania po Indiach.
Reszta dnia
Odpoczynek na trawce, jedzenie, nicnierobienie z przerwa na pranie na podworkowym kamieniu…